Ostre wypowiedzi Donalda Trumpa wobec Wołodymyra Zełenskiego nie są przypadkowe – to mieszanka polityki, interesów i narracji, które mogą zmienić układ sił wokół Ukrainy.
Relacje między Donald Trump a Wołodymyr Zełenski nigdy nie były neutralne. Ich napięcia sięgają jeszcze czasów pierwszej prezydentury Trumpa i sprawy, która doprowadziła do jego pierwszego impeachmentu w 2019 roku. To właśnie wtedy pojawiły się zarzuty, że Trump próbował wywierać presję na Ukrainę w celu uzyskania politycznych korzyści w USA.
Choć od tamtego czasu minęły lata, polityczna pamięć w Waszyngtonie jest długa. W 2025 roku wraca ona w nowej, ostrzejszej formie.
W okolicach marca 2025 roku Donald Trump coraz częściej powtarzał przekaz, że wojna Ukrainy z Rosją nie powinna być priorytetem Stanów Zjednoczonych. Retoryka w stylu „to nie nasza wojna” wpisuje się w szerszą strategię izolacjonizmu.
Tym samym Wołodymyr Zełenski, który konsekwentnie domaga się wsparcia militarnego i finansowego, staje się dla Trumpa politycznym przeciwnikiem – symbolem kosztownego zaangażowania USA za granicą.
Niechęć Trumpa do Zełenskiego nie jest wyłącznie osobista – to przede wszystkim chłodna kalkulacja polityczna.
Trump buduje przekaz skierowany do wyborców zmęczonych finansowaniem konfliktów zagranicznych. Krytyka Ukrainy i jej przywódcy pozwala mu:
podkreślić hasło „America First”,
atakować administrację demokratów,
prezentować się jako polityk „kończący wojny”, a nie je finansujący.
W tej narracji Wołodymyr Zełenski przestaje być sojusznikiem, a staje się obciążeniem politycznym.
Część ekspertów zwraca uwagę, że wypowiedzi Donald Trump z tego okresu momentami pokrywają się z przekazem Kremla – zwłaszcza w kontekście podważania sensu wsparcia dla Ukrainy.
Nie oznacza to automatycznie bezpośredniej zależności, ale efekt informacyjny jest zauważalny: osłabienie zachodniej jedności i podważenie pozycji Kijowa na arenie międzynarodowej.
Trump prowadzi politykę w sposób konfrontacyjny. W jego narracji liczy się dominacja i negocjacyjna przewaga.
Wołodymyr Zełenski, który konsekwentnie buduje wizerunek lidera walczącego o przetrwanie państwa, nie wpisuje się w tę logikę – nie jest partnerem, którego można łatwo „ustawić” w negocjacjach.
To powoduje dodatkowe napięcia i zaostrza retorykę.
Konflikt narracyjny między tymi dwoma liderami ma realne skutki:
może ograniczyć przyszłą pomoc USA dla Ukrainy,
wzmacnia niepewność w Europie,
wpływa na morale i pozycję negocjacyjną Kijowa.
Dla krajów takich jak Polska oznacza to konieczność przygotowania się na scenariusz mniejszego zaangażowania Stanów Zjednoczonych.
Niechęć Donald Trump wobec Wołodymyr Zełenski to nie kwestia emocji, lecz strategii.
To połączenie:
historycznych napięć,
kalkulacji wyborczej,
ideologii izolacjonizmu,
oraz gry o władzę na arenie międzynarodowej.
W 2025 roku staje się to jednym z kluczowych czynników wpływających na przyszłość wsparcia dla Ukrainy – i szerzej, na bezpieczeństwo całej Europy.