Wojna rozpoczęta przez USA i Izrael przeciwko Iranowi wywołała jeden z największych wstrząsów na rynku energii od lat, podnosząc ceny ropy nawet o 70 procent w ciągu kilku dni.
Atak militarny Stanów Zjednoczonych i Izraela na Iran uruchomił gwałtowną reakcję globalnych rynków energetycznych. W ciągu kilku dni ceny ropy naftowej wzrosły do poziomów niewidzianych od lat, a inwestorzy zaczęli obawiać się poważnego kryzysu energetycznego.
Jeszcze na początku 2026 roku sytuacja na rynku ropy była stosunkowo stabilna. Cena ropy Brent utrzymywała się na poziomie około 65–70 dolarów za baryłkę. Konflikt zbrojny w jednym z najważniejszych regionów energetycznych świata szybko zmienił jednak tę sytuację.
Eksperci podkreślają, że obecny skok cen jest jednym z największych od czasu kryzysu energetycznego po rosyjskiej inwazji na Ukrainę w 2022 roku.
Pierwsze naloty USA i Izraela na cele w Iranie pod koniec lutego 2026 roku spowodowały natychmiastową reakcję rynku.
Już w pierwszych dniach marca cena ropy zaczęła rosnąć, ponieważ inwestorzy zaczęli doliczać tzw. premię wojenną, czyli dodatkowy koszt wynikający z ryzyka przerwania dostaw.
Na początku marca ceny ropy Brent wzrosły do około 72–75 dolarów za baryłkę. Był to jednak dopiero początek wzrostów.
Sytuacja na rynku pogorszyła się, gdy w regionie Zatoki Perskiej doszło do kolejnych incydentów związanych z infrastrukturą energetyczną.
Jednym z najważniejszych wydarzeń był atak dronów na rafinerię Ras Tanura w Arabii Saudyjskiej, jeden z największych terminali eksportowych ropy na świecie. Zakład ograniczył operacje, a eksport części produktów paliwowych został wstrzymany.
Jednocześnie Iran zaczął grozić zamknięciem cieśniny Ormuz – strategicznego szlaku transportowego, przez który przepływa około 20 procent światowego eksportu ropy.
W odpowiedzi na te wydarzenia cena ropy Brent wzrosła do około 83 dolarów za baryłkę.
Największe obawy rynku związane są z możliwą blokadą cieśniny Ormuz. Jest to wąski przesmyk między Iranem a Omanem, przez który każdego dnia transportowanych jest około 20 milionów baryłek ropy.
Przez ten szlak eksportują ropę między innymi:
Arabia Saudyjska
Irak
Kuwejt
Zjednoczone Emiraty Arabskie
Katar
Iran
Zakłócenie transportu przez cieśninę oznaczałoby natychmiastowe zmniejszenie podaży surowca na globalnym rynku.
W pierwszym tygodniu marca sytuacja zaczęła gwałtownie się pogarszać.
Transport tankowców w regionie Zatoki Perskiej zaczął się załamywać, a koszty ubezpieczenia statków transportujących ropę wzrosły kilkukrotnie. Część producentów ograniczyła eksport z powodu ryzyka militarnego.
W efekcie cena ropy Brent w ciągu kilku dni wzrosła do poziomu około 90 dolarów za baryłkę.
Kulminacja nastąpiła 9 marca, gdy ceny ropy osiągnęły poziom 114–119 dolarów za baryłkę. Oznaczało to wzrost nawet o ponad 70 procent w stosunku do poziomów sprzed wybuchu konfliktu.
Był to najwyższy poziom cen ropy od kilku lat.
10 marca pojawiły się pierwsze sygnały możliwej deeskalacji konfliktu, co doprowadziło do częściowej korekty na rynku.
Cena ropy Brent spadła do około 91–92 dolarów za baryłkę, co oznaczało jednodniowy spadek o około 7 procent.
Analitycy podkreślają jednak, że rynek pozostaje bardzo niestabilny, a każda eskalacja działań militarnych może ponownie wywołać gwałtowne wzrosty.
Wzrost cen ropy niemal natychmiast przekłada się na ceny paliw na stacjach.
W Europie przyjmuje się, że wzrost ceny baryłki o 10 dolarów podnosi ceny paliw o około 5–7 eurocentów za litr.
Ponieważ cena ropy wzrosła z około 70 dolarów do ponad 110 dolarów, oznacza to potencjalny wzrost cen paliw w Europie o około 20–35 eurocentów za litr.
W Polsce, gdzie przed konfliktem benzyna kosztowała około 6,30–6,50 zł za litr, ceny mogą wzrosnąć do poziomu 6,80–7,40 zł.
Jeśli ropa utrzyma się powyżej 100 dolarów za baryłkę, ceny paliw mogą przekroczyć nawet 7,50 zł za litr.
Wzrost cen energii zawsze wpływa na całą gospodarkę. Droższa ropa oznacza wyższe koszty transportu, produkcji i energii.
Banki inwestycyjne ostrzegają, że utrzymanie cen ropy powyżej 100 dolarów może doprowadzić do zjawiska stagflacji – połączenia wysokiej inflacji i spowolnienia gospodarczego.
Taki scenariusz miał już miejsce w historii podczas kryzysów naftowych w latach 70.
Analitycy wskazują trzy możliwe scenariusze dla rynku ropy.
Jeżeli konflikt zacznie wygasać, ceny mogą ustabilizować się w przedziale 80–90 dolarów za baryłkę.
Jeśli wojna będzie się przeciągać, ropa może ponownie wzrosnąć do poziomu 120–135 dolarów.
Najbardziej dramatyczny scenariusz zakłada blokadę cieśniny Ormuz przez Iran. W takim przypadku ceny ropy mogłyby wzrosnąć nawet do poziomu 150–200 dolarów za baryłkę.
Wojna rozpoczęta przez USA i Izrael przeciwko Iranowi doprowadziła do jednego z największych wstrząsów na rynku ropy naftowej w ostatnich latach. W ciągu kilku dni cena baryłki Brent wzrosła z około 70 do niemal 120 dolarów.
Największe obawy rynku dotyczą przyszłości transportu ropy przez cieśninę Ormuz. Każda eskalacja konfliktu w tym regionie może mieć bezpośredni wpływ na ceny energii na całym świecie – od giełd surowcowych po ceny paliw na stacjach benzynowych.